|
|
czwartek, 25 czerwca 2009
Konewka 2
nastąpiły przenosiny. wszystkich zainteresowanych zapraszam na bardziej dogodny i chyba.. lepszy serwis blogujących, a mianowicie wordpress. nic się nie zmieniło, bez obaw, jedynie miejsce moich zdjęciowych wspominek. watering can ciągle żyje i stale bedzie wracal z - jakby to powiedzial Bojar - schizowymi fotami.
:)dziękuję za pożycie tutaj, moi kochani
` http://konewa.wordpress.com/
czwartek, 11 czerwca 2009
ciao!
życie się toczy na wysokich obrotach. noc zlewa z dniem. ot, wczoraj wróciłam z pracy o 23, poszłam spać o 3. z Pauliną. wstałyśmy o 8 i wyruszyłyśmy na wielkie poszukiwania tkanin w stylu boho chic. było warto! nasze szafy wzbogaciły się o kilka cudeniek, prawdziwych unikatów. w pośpiechu zmieniałyśmy i ciuchy, i miejsca, i jeszcze znalazłyśmy 5 minut przed moją pracą, aby na wszystko się napatrzeć, poprzymierzać. oh... cudnie.! nie uda ci się przytulić ziemi, poczuć korzeni i miejsca w którym rodzi się wiatr, ale zawsze możesz się odziać w boho chic! ;D
a dzisiaj o 24 wróciłam z pracy, dziwnie spełniona. coraz bardziej mi się podoba. wszystko się zgadza, a ja dzielnie wykonuję swoje obowiązki. ;D kiełbasa czy kaszanka to takie męskie... przysmaki. więc odwiedzają głownie faceci, przeróżni. długowłosi, bladzi, ciemni, Polacy, Niemcy, Włosi. ci ostatni to dopiero mają manierę, kwiecistą mowę i romantyczne wizje nawet zwykłej rozmowy. ciao kochani! ;)
wracam z porcją Andrzejowych zdjęć, bo zakreśliłam kółkiem ostatni już dzień oczekiwań na mojego Pana. nareszcie. tak się kocha raz ;p






poniedziałek, 08 czerwca 2009
takich ja wy Dwie, się nie znajdzie!
serdecznie chciałyśmy pozdrowić policjanta Piotrka, (ale nie Tomczyka haha!! - fajniejszego), którego zapoznałyśmy dzisiaj w pracy Kamili. Piotrek zamówił sobie piwo, po czym fajną bajerą nawiązał z nami kontakt... miło nam się rozmawiało, przybijało piątki. kurde... i wyglądamy na starsze. polubilyśmy Piotra. opowiadał fajne żarciki, skosztował alkoholu a potem sobie odejchał autem. tak po prostu. POLICJANCI! myślałyśmy, że się posikamy. miał nawet najprawdziwsze kajdanki! trochę żałujemy, że nie ich nie wykorzystaliśmy, bo mamy na oku kilka osób, które chętnie byśmy odwiedziły w więzieniu. ;) owocem znajomości jest wymiana numerów i uzgodoniona sesja zdjęciowa: my wśród policjantów, zakute w kajdanki, policjant Piotr po środku, drogówka. pozdrawiamy serdecznie; Piotrze, czekaj na telefon!.
Kamila and Paulina ahahahahah ;)
a tak od siebie, to napiszę że gówno prawda, że ja niemieckiego nie umiem. dzisiaj właśnie gadałam z Niemcami. potrafię powiedzieć "Wurst", "Danke" i "in der Schule". panie Lisie, przyśnij mi się! ;) nauczyłam się jednak coś, no proszę bardzo... ;)
a teraz zmykam do ukochanej muzyki, już tylko dwa dni i widzę się z moim Karpiowym Królem.<3 w pracy jest naprawde fajnie, przede wszystkim ze względu na ludzi. a i Szef jest po prostu chodzącym ideałem. ;)

niedziela, 07 czerwca 2009
holiczka. była sekso, będzie praco.
pochłania mnie praca od jakiegoś tygodnia, więc zdjęć teraz nie będzie. ale są już wymyślone szalone wizje - moje i Pauli Pauliny. Paula Paulina też jest pochłonięta pracą. ale jak mówię - coming soon. nie powiem gdzie pracuję, bo cenię sobie spokój ;D zwłaszcza, że nie jest lekko. ostatnio wracam o 22 i siedzę przed komputerem do 2, 3... nadrabiam gg-zaległości i słucham bristol sound'u ;D i potem od nowa polska ludowa. teraz odliczam, dosłownie - odkreślam dni do 11 czerwca. i o.
piątek, 29 maja 2009













1. jedziemy do tomaszówka deszczową porą
2. Kopciula ma jakiś zławy humorek, wygląda chorowicie i nie chce się dzisiaj bawić. chyba śni! spędzamy czas w świetlicy McDonalda na wietrze
3. nieudany spacer i posiedzenie na ławce w parku, gdzie fotografujemy ludzi i gołębie i rozmawiamy o ciele
4. zebranie u Czapy, która wita nas wesołym wzrokiem i chwiejnym krokiem, we włosach ma motyle. potem je kaloryczną rzecz nie bacząc na ostrzeżenie wiszące na drzwiach lodówki. oglądamy z nią misia uszatka i śpiewamy piosenki, czapa polewa różne trunki przez co ja spadam z łóżka a wszyscy mamy zakręcone humory
5. wygodna fryzura i fotograficzne zdolności Kopciuli
6. Czapy wzrok rozdwojony, procenty nie pozwalają odpalić papierosa (sztucznego! ;p)
7. przybywa Aleks, słodki trójkąt balkonowy
8. głód nikotynowy poskromiony
9. myślołby kto, jak pozują
10. nie zadzieraj z nami, Kopcze chłopcze!
* aparat zostawiam u Czapy, z racji swojego stanu. po co ma się zgubić. z drugiej strony szkoda bo zahaczyliśmy o koncert Natalki<3, a Pasek ma nową fryzurę ;P. w hotelu Nastroje odwiedzam piekło, ale dochodzę do siebie i bawimy się wspaniale. jest nas dużo przy stole... ;) potem pędzimy pod peleryną Kopciuli do Czapy, gdzie zasypiam z Czapą po dyskusjach i muzykowaniach, tzn. nie śpimy razem... ;p
11. z rana oglądamy pamiątki
12. Kopciula okazuje się najprawdziwszym przyjacielem i zrywa się rano by dotrzymać mi towarzystwa. hej !;)
środa, 27 maja 2009
rainprints of the Speedy Gonzales...!
niektóre zdjęcia są szerokie jak preria więc sobie jeździjcie strzałką. tak se tylko... przypominam... ;p ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ It was a moonlight night in old Mexico. I walked alone between some old adobe haciendas.  
 Suddenly, I heard the plaintive cry of a young Mexico girl.


I saw some lipstick on your sweatshirt, I smelled some perfume in your ear

 Your better come home, Speedy Gonzales! Away from tannery row. Stop alla your a-drinkin' with that floozie named Flo. . .

   she needs some tortillas and chili peppers.
Speedy Gonzales, how come ya leave me all alone?
"Hey, Rosita-come queek-down at the cantina they giving green stamps with tequila!!" 
 The roof is leakin' like a strainer There's loadsa roaches in the hall Speedy Gonzales, why dontcha come home? Speedy Gonzales, how come ya leave me all alone? Powyżej oglądaliśmy coś bardzo dziwnego, coś bardzo tajemniczego, coś straszliwie ciekawego i popierzonego nie lada. Nie potrafimy usiedzieć w miejscu, a że żadne warunki nie są nam przeszkodą, to sobie poszłyśmy do lasa w deszcz, hopsa sasa! Ziemia mokra, my zdyszane, para z gleby, para z ust, jakieś bagna, leśne skrzaty, pagórki i łąki, wędrówka. Doszłyśmy do Meksyku. Naszego własnego Meksyku. I zrobiłyśmy raban! Jak coś nie pasuje, to radzę się bać bo Speedy Gonzales, jak wiadomo szybki i zwinny jest. I siłę ma. I lubi się bić. Zdjęcia robić też, bardzo szybko bo fryzury choć genialne powstawały w sekundę. Robił je wiatr. Na koniec to, co robiłyśmy w międzyczasie, zajęte sobą będąc ogromnie.! o ;) Śpiewały Konewka i Konik. Hej!
poniedziałek, 25 maja 2009
magicznie jest. ;***
no i co by tu sobie życzyć? na pierwszym miejscu zdrowia, i dla siebie i dla bliskich.! życzę sobie też wspaniałej przyjaźni, nowych szans, świadomości siebie, Andrzeja u boku do końca świata, bezpiecznych wakacji, fajnych studiów, cierpliwości i siły!. o;) dziękuję z całego serca tym którzy pamiętali. na wyróżnienie zasługuje Paulina, która mnie zerwała zaspaną, z łożka o godzinie punktowej, wtedy kiedy zmieniały się daty i przemieniałam się w dziewiętnastolatkę! ha! zawsze nieprawdopodobna i wyjątkowa ;* 
niedziela, 24 maja 2009
andrzejowy dzień, hura! ;)
no i mam Go. Pan Karpiński, którego trudno złapać z racji pracy i szkoły, zawitał do mnie jako żywy najwspanialszy prezent. przywiózł mi wspaniałą książkę i dużo miłości ;F kocham że szok ! ;p ;*** mój!


   cytując Kaczę: wy to dzieci będziecie mieli chińskie, to znaczy skośnookie, to znaczy małookie, wiecie co... to będzie cyklop najprędzej! haha xD


ja tylko udawałam, bo ten Pan mi broni. ale niech no tylko się spotkam z dziewuszyskami sa sa ;p xD  Najwspanialszy, Najlepszy na świecie! nie oddam ! ;p ;***
poniedziałek, 18 maja 2009
`bullets are the beauty
and the blistering sky`
piątek, 15 maja 2009
kocham i czekam na Andrzeja K
wtorek, 12 maja 2009
lov ya! memory z innych źródeł =)
protestancka szkółka rodzenia ;* : 
szczam z tego: czapa zarąbana na trzy spusty, reszta nie lepsza. boże, co się potem działo. kto z nas nie zwracał... xD  i...:
poniedziałek, 11 maja 2009
old songs stay till the end sad songs remind me of friends.
nie sposób złapać wszystkiego: telefonu, który ma się zgubić; kopcia który jak włóczykij podąża nęcony brzękiem policyjnej gitary która prawie głośno jak syrena gra nam `zombie`, gra `oczy szeroko zamkniete`, nie sposob zlapać bosych dziewczyn które padają ryjem w piach, pędzą przed siebie i smucą się, bo jedna z nich - Natalka, niedługo będzie biegać boso nie z nami, lecz z kangurami, w Australii, Paska który pozostał jednak najbardziej trzeźwy i rozsądny, i zakochany po uszy; zaręby ktora zawsze popozuje z klasą, z papierosem, i do tańca i do różańca; czapy która tak pięknie chodzi zygzakiem. to są oni, nie do złapania. co tam jeszcze... była kochana domcia, byl kszaczu ktory zmusil mnie wzieciem na rece zebym postawila stopy na terenie łysięjącego degzyyyy ! i doszlo do porozumienia stron o dziwo ![przekaż mu ze jest łysy i do dupy ;p]. oczywiscie mam tez nagrane nasze spiewy ogniskowe, do wglądu jak ktos chce się pośmiać :DDD , potem zmiana miejsc, nie wiem po co i dlaczego ale znaleźlismy sie w domu kszacza, niektorzy wrocili do siebie znikając nagle jak na przykład Czapa, Zaręba czy Pasek. z kochanych ludzi towarzyszyła ma Natalka, Szkielet i Kopeć, który ledwo żył a i tak wdrapał się na czubek kasztana i nad ranem zerwał mi z niego liść. fornal był mily caly wieczor, bo piszę mu mature. ;D podsumowując, weekend strasznie intensywny a aparat cud ze nie zaginąl, nie brałam go już do warszawy w sobotę ale tam równiez padłam najszybciej ze wszystkich, szkielet niewyzyty wraca dzisiaj dopiero;** , a ja wyczekuję mojego wspaniałego Karpińskiego. to tyle, moje motyle! wszystkiego nie zmieszcze.   
     
        
czwartek, 07 maja 2009
niedziela, 03 maja 2009
w i o s k a przeklętych
Przed kilkoma laty w Midwich kilka kobiet zostało zapłodnionych w nie wyjaśnionych okolicznościach. Dzieci, które przyszły na świat w tym samym czasie, mają jednakowe płowe czupryny i obdarzone są telepatycznymi zdolnościami; potrafią kierować umysłami dorosłych. 

     
piątek, 01 maja 2009
on a diet of water and love
|